Dlaczego wierzymy w teorie spiskowe? Raport NASK pokazuje, że problem dezinformacji jest bliżej, niż myślimy

Dezinformacja nie działa dlatego, że ludzie są „naiwni”. Działa dlatego, że trafia w lęk, zmęczenie, poczucie chaosu i potrzebę prostych odpowiedzi. Najnowszy raport NASK „Paradoks spiskowy” pokazuje, że odporność na manipulację nie zależy wyłącznie od wykształcenia, wieku czy miejsca zamieszkania. Kluczowe znaczenie ma realna wiedza, umiejętność oceny źródeł oraz sposób, w jaki korzystamy z mediów.

Żyjemy w świecie, w którym informacja dociera do nas szybciej, niż jesteśmy w stanie ją spokojnie przemyśleć. Widzimy nagłówki, krótkie filmy, komentarze, sensacyjne „dowody”, alarmujące wpisy znajomych i wiadomości przesyłane w komunikatorach. Każdy z tych elementów może być neutralny. Ale razem tworzą środowisko, w którym łatwo pomylić emocję z faktem, opinię z wiedzą, a powtarzalność przekazu z jego prawdziwością.

Raport NASK – Państwowego Instytutu Badawczego „Paradoks spiskowy. O lęku przed innymi, potrzebie silnego państwa i podatności na narracje dezinformacyjne” jest ważny, bo porządkuje temat teorii spiskowych w polskim kontekście. Autorzy raportu analizują nie pojedyncze „dziwne przekonania”, ale szerszą skłonność do spiskowego wyjaśniania świata, mierzoną przy użyciu skali GCBS, czyli Generic Conspiracist Beliefs Scale. Badanie oparto między innymi na reprezentatywnej próbie z 2024 roku liczącej 3600 osób oraz porównaniu z próbą 1000 dorosłych osób w 2025 roku. 

Czym jest „paradoks spiskowy”?

Najważniejszy wniosek raportu brzmi: w Polsce skłonność do wiary w spiski nie musi oznaczać prostego buntu przeciwko państwu. Przeciwnie — często współwystępuje z oczekiwaniem silnej, opiekuńczej i interwencyjnej roli państwa. NASK określa ten mechanizm jako „paradoks spiskowy”: z jednej strony pojawia się lęk przed „obcymi” i konserwatyzm kulturowy, z drugiej — potrzeba silnej ochrony ze strony instytucji. 

To ważne, bo pokazuje, że teorie spiskowe nie są wyłącznie kwestią braku informacji. Często są próbą odzyskania poczucia kontroli. Gdy świat wydaje się niestabilny, a ludzie czują, że nie mają wpływu na rzeczywistość, narracje spiskowe oferują pozorny porządek: wskazują winnych, upraszczają skomplikowane procesy i dają emocjonalną ulgę. Problem polega na tym, że ta ulga jest fałszywa — zamiast wzmacniać sprawczość, może pogłębiać lęk, nieufność i społeczne podziały.

Wykształcenie nie wystarczy. Liczy się realna wiedza

Jednym z najbardziej praktycznych wniosków raportu jest to, że samo formalne wykształcenie nie chroni skutecznie przed dezinformacją. Znacznie ważniejsza okazuje się wiedza faktograficzna, czyli praktyczna zdolność odróżniania faktów od mitów. Osoby z najwyższym poziomem takiej wiedzy wykazywały wyraźnie niższy poziom myślenia spiskowego niż osoby z najniższym poziomem wiedzy faktograficznej. 

To szczególnie ważne z perspektywy edukacji społecznej. Nie wystarczy powiedzieć: „sprawdzaj źródła”. Trzeba uczyć, jak to robić. Nie wystarczy apelować: „nie wierz w fake newsy”. Trzeba pokazywać, jak działa manipulacja, jak rozpoznawać emocjonalne nagłówki, jak odróżniać badanie naukowe od opinii eksperta z internetu, jak sprawdzać autorów, daty, kontekst i intencje publikacji.

Raport wskazuje też ciekawą asymetrię: wiedza z zakresu zdrowia, klimatu i nowych technologii może działać ochronnie, natomiast sama wiedza o mechanizmach państwa, prawa czy gospodarki nie zawsze pełni podobną funkcję. To oznacza, że edukacja antydezinformacyjna powinna być bliska codzienności: zdrowie, bezpieczeństwo, technologia, środowisko, emocje, relacje, media społecznościowe.

Młodzi dorośli także są grupą ryzyka

W debacie publicznej często zakłada się, że najbardziej podatne na dezinformację są osoby starsze. Raport NASK podważa ten stereotyp. Według danych najwyższe natężenie myślenia spiskowego odnotowano wśród młodszych dorosłych, szczególnie w grupach 30–39 lat oraz 18–29 lat. Największą odporność wykazywali natomiast seniorzy 60+. 

Nie oznacza to, że osoby starsze nie potrzebują wsparcia w świecie cyfrowym. Oznacza raczej, że dezinformacja nie jest problemem jednego pokolenia. Młodsi użytkownicy często poruszają się w internecie sprawnie technicznie, ale sama sprawność obsługi aplikacji nie oznacza odporności poznawczej. Można świetnie korzystać ze smartfona, a jednocześnie nie zauważać, że algorytm podsuwa coraz bardziej emocjonalne, skrajne albo sensacyjne treści.

To ważna lekcja dla szkół, organizacji społecznych, rodzin i instytucji publicznych: kompetencje cyfrowe to nie tylko umiejętność obsługi narzędzi. To także zdolność zatrzymania się, zadania pytania, porównania informacji i przyznania: „nie wiem, muszę sprawdzić”.

Algorytmy, krótkie wideo i „zaufane bańki”

Raport zwraca uwagę na format treści. Najwyższe nasilenie myślenia spiskowego współwystępowało z korzystaniem z platform opartych na krótkich materiałach wizualnych i algorytmicznych rekomendacjach, takich jak TikTok czy Snapchat. Z kolei użytkownicy mediów bardziej tekstowych, opartych na aktywnym przetwarzaniu informacji, wykazywali statystycznie niższy poziom takich przekonań. 

Nie chodzi o to, że konkretna platforma „tworzy” teorie spiskowe. Chodzi o mechanizm. Krótki film może bardzo szybko wywołać emocję: strach, gniew, oburzenie, poczucie odkrycia „zakazanej prawdy”. Jeśli algorytm zauważy, że reagujemy na takie treści, może podsuwać ich więcej. W ten sposób człowiek trafia do informacyjnego tunelu, w którym widzi coraz więcej podobnych materiałów i zaczyna mieć wrażenie, że „wszyscy o tym mówią”.

Drugim ryzykownym obszarem są komunikatory, takie jak Messenger czy WhatsApp. Raport NASK wskazuje, że mogą one tworzyć „zaufane bańki informacyjne”, gdzie treści krążą w zamkniętych grupach, poza publiczną weryfikacją. Wiadomość przesłana przez członka rodziny lub znajomego wydaje się bardziej wiarygodna nie dlatego, że zawiera lepsze dowody, ale dlatego, że pochodzi od osoby, której ufamy.

Czy czytanie wielu źródeł zawsze pomaga?

Intuicyjnie mogłoby się wydawać, że im więcej źródeł czytamy, tym lepiej. Raport pokazuje jednak, że „czytanie wszystkiego” bez selekcji może zwiększać chaos informacyjny. Osoby korzystające z wielu sprzecznych źródeł naraz, bez jasnych filtrów jakości, okazały się bardziej podatne na myślenie spiskowe niż odbiorcy mediów głównego nurtu. 

To bardzo ważne rozróżnienie. Różnorodność źródeł jest dobra wtedy, gdy umiemy ocenić ich jakość. Sama liczba przeczytanych artykułów nie wystarczy. Można przeczytać dziesięć tekstów i nadal być gorzej poinformowanym, jeśli większość z nich opiera się na insynuacjach, manipulacji emocjonalnej albo fałszywej równowadze.

Dobra higiena informacyjna nie polega na tym, by „wierzyć jednej stronie”. Polega na tym, by wiedzieć, które źródła mają standardy redakcyjne, kto odpowiada za publikację, czy podano dane, czy można je zweryfikować, czy tekst oddziela fakty od komentarzy i czy nie próbuje przede wszystkim wywołać silnej reakcji emocjonalnej.

Dezinformacja wpływa na zdrowie, bezpieczeństwo i relacje społeczne

Dezinformacja nie jest tylko problemem internetu. Może wpływać na decyzje zdrowotne, zaufanie do instytucji, stosunek do nauki, klimat społeczny i gotowość do współpracy. WHO opisuje „infodemię” jako nadmiar informacji, w tym fałszywych lub wprowadzających w błąd, który powoduje dezorientację, może prowadzić do ryzykownych zachowań i osłabiać zaufanie do działań zdrowia publicznego. 

Podobnie OECD podkreśla, że dezinformacja ma konsekwencje wykraczające poza debatę publiczną: może wpływać na zdrowie publiczne, bezpieczeństwo narodowe, politykę klimatyczną oraz zaufanie do instytucji demokratycznych. OECD wskazuje trzy kierunki wzmacniania odporności informacyjnej: większą przejrzystość i pluralizm źródeł informacji, budowanie odporności społecznej oraz wzmacnianie instytucji odpowiedzialnych za integralność przestrzeni informacyjnej. 

Z perspektywy Fundacji Fitmentor to szczególnie ważne. Zdrowie człowieka nie kończy się na diecie, ruchu i psychologii. Coraz częściej obejmuje także zdrowie informacyjne: zdolność ochrony siebie przed manipulacją, przeciążeniem poznawczym, lękiem i polaryzacją.

Jak budować odporność na dezinformację?

Nie chodzi o to, by ludzi zawstydzać. Zawstydzanie zwykle zamyka rozmowę. Skuteczniejsza jest edukacja, która wzmacnia sprawczość i daje konkretne narzędzia.

W praktyce warto zacząć od kilku prostych zasad:

  1. Zatrzymaj się przed udostępnieniem. Jeśli treść wywołuje silny gniew, strach albo poczucie sensacyjnego odkrycia, to znak, że warto ją sprawdzić dwa razy.
  2. Sprawdź źródło. Kto publikuje informację? Czy to redakcja, instytucja, ekspert, anonimowy profil, a może konto nastawione na zasięg?
  3. Oddziel fakt od interpretacji. Fakt odpowiada na pytanie: „co się wydarzyło?”. Interpretacja mówi: „co to znaczy?”. Manipulacja często miesza jedno z drugim.
  4. Szukaj pierwotnego źródła. Jeśli ktoś powołuje się na raport, badanie lub wypowiedź eksperta, warto sprawdzić, czy rzeczywiście istnieje i co dokładnie zawiera.
  5. Uważaj na „wszyscy milczą, tylko my mówimy prawdę”. To częsty mechanizm narracji spiskowych. Buduje poczucie wyjątkowego dostępu do wiedzy, ale często zastępuje dowody emocją.
  6. Dbaj o różnorodność, ale nie przypadkowość źródeł. Warto czytać różne perspektywy, ale z zachowaniem kryteriów jakości: autorstwo, dane, przejrzystość, korekta, odpowiedzialność redakcyjna.
  7. Rozmawiaj bez ataku. Jeśli bliska osoba wierzy w fałszywą informację, lepiej zapytać: „skąd to wiesz?” albo „sprawdźmy to razem”, niż zaczynać od ośmieszania.

Najważniejszy wniosek: odporność informacyjna to kompetencja społeczna

Raport NASK pokazuje, że dezinformacja nie jest marginesem. To część współczesnego środowiska, w którym żyjemy, pracujemy, uczymy się i podejmujemy decyzje. Podatność na narracje spiskowe nie wynika z jednej cechy człowieka. Wpływają na nią emocje, poglądy, styl korzystania z mediów, poziom wiedzy faktograficznej i sposób funkcjonowania platform cyfrowych.

Dlatego odpowiedzią nie może być tylko walka z pojedynczymi fake newsami. Potrzebujemy czegoś głębszego: edukacji medialnej, edukacji zdrowotnej, krytycznego myślenia, spokojnej rozmowy i wspólnot, które pomagają ludziom rozumieć świat bez uciekania w lęk i proste wyjaśnienia.

W Fundacji Fitmentor wierzymy, że dostęp do rzetelnej wiedzy jest częścią troski o człowieka. Tak jak uczymy się dbać o ciało, psychikę i relacje, tak samo musimy uczyć się dbać o przestrzeń informacyjną. Bo od jakości informacji zależą nasze decyzje, nasze zdrowie i nasze zaufanie do innych.


Źródła

  1. Karol Kamiński, Agnieszka Ładna, Konrad Rosłaniec, „Paradoks spiskowy. O lęku przed innymi, potrzebie silnego państwa i podatności na narracje dezinformacyjne”, NASK – Państwowy Instytut Badawczy, 2026. 
  2. NASK, „Badania, nie spiski. Raport NASK o tym, kto wierzy w teorie spiskowe”, 2026. 
  3. OECD, „Facts not Fakes: Tackling Disinformation, Strengthening Information Integrity”, 2024. 
  4. World Health Organization, Infodemic — health topic overview
Udostępnij

Komentarze

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    KRS: 0001085898, SĄD REJONOWY KATOWICE-WSCHÓD
W KATOWICACH, VIII WYDZIAŁ GOSPODARCZY KRAJOWEGO REJESTRU SĄDOWEGO
    NIP: 6252492129, REGON: 527632953,


    Biuro Fundacji
    Tel: +48 32 307 02 96 (kontakt w godz. 9-17)

    Mail: kontakt@fundacja-fitmentor.pl
    biuro@fundacja-fitmentor.pl